|
Komentarz do Dobrej Praktyki
Przez ponad 15 lat organizacje z Zachodu wspierały demokratyczne przemiany w Polsce. Dziś, kiedy
zbudowaliśmy już podstawy demokracji, gospodarki rynkowej i społeczeństwa obywatelskiego, coraz
częściej polskie organizacje pozarządowe oddają zaciągnięty przed laty dług, podejmując pracę w
krajach byłego bloku wschodniego. Dla wielu organizacji jest to nowe, ważne ale i trudne
doświadczenie pracy poza własnym środowiskiem, w innej kulturze. Przyjęte przez nas zasady
wypracowaliśmy w ciągu 10 lat systematycznej współpracy Fundacji IDEE oraz Fundacji Edukacja dla
Demokracji z partnerami z Europy Wschodniej, Kaukazu oraz Azji Centralnej.
1. Ludzie, organizacje, społeczności lokalne z którymi współpracujemy na Wschodzie są
naszymi partnerami. Jako partnerzy mają prawo znać i zrozumieć istotę wspólnego projektu.
Mają prawo znać jego cele, budżet, sprawozdanie końcowe.
2. Czynimy wszystko, by nasi partnerzy byli samodzielni, nie traktujemy ich protekcjonalnie
i nie uzależniamy ich od siebie.
Nasi partnerzy powinni być wolni nie tylko od opresyjnego systemu politycznego, ale także - od
dobrych wujków zza granicy. Nie chcemy powielać modelu wypracowanego przez niektórych sponsorów,
tworzących całe sieci zależnych od siebie organizacji pozarządowych. Trzymając w ręku wszystkie
nici finansowe i informacyjne, powołują do życia byty niezdolne do samodzielnego istnienia.
3. Swoją postawą świadczymy, że idee demokracji i społeczeństwa obywatelskiego nie są dla nas
pustymi deklaracjami.
Czy procedury, które chcielibyśmy zobaczyć u naszych partnerów, są codzienną praktyką naszej
organizacji?
4. W programach, które realizujemy, jesteśmy gospodarni i rzetelni. Wymagamy tego od siebie
i od innych. Nie zrzucamy ciężaru finansowania programu na partnerów znajdujących się w
trudniejszej sytuacji. Nigdy nie składamy nie przemyślanych obietnic.
Skoro środki, którymi dysponujemy, pochodzą od sponsora (nie są naszą własnością) musimy
gospodarować nimi w sposób mądry i przemyślany. Nie zachowujemy się rozrzutnie i ekstrawagancko.
Nie wypłacamy sobie pensji prezydenta Warszawy. Nie fundujemy sobie drogich hoteli i wysokich diet
(nawet jeśli to zgodne z prawem). Hotel, w którym mieszkamy, miejsce gdzie organizujemy warsztat
czy spotkanie, powinny być dostosowane do warunków, w jakich żyją nasi gospodarze. Jeśli pracujemy
z kadrą kierowniczą banków w Budapeszcie - takim miejscem może być czterogwiazdkowy hotel. Ten sam
hotel będzie bardzo nieodpowiednim miejscem na warsztat dla uchodźców, których rodziny żyją w
zatłoczonym obozie.
Pisząc budżety naszych projektów pamiętajmy, że nasi partnerzy też mają swoje potrzeby. Mają
rodziny na utrzymaniu. Ich organizacje potrzebują biura, pieniędzy na telefony czy księgowość.
Niestety ciągle jeszcze spotykamy organizacje, które wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję u
sponsorów przerzucają ciężar finansowania programu na partnerów ze Wschodu.
Pamiętajmy, że w wielu regionach b. ZSRR faktyczne bezrobocie wynosi ponad 50%, pensje są wypłacane
tylko sporadycznie, a miesięczna emerytura to równowartość 4 puszek coli. W takich warunkach nawet
bilet autobusowy jest poważnym obciążeniem dla budżetu domowego uczestników warsztatu. Jednocześnie
nie powinniśmy przesadzać w drugą stronę. Równie szkodliwe jest demoralizowanie płacami zbyt
wysokimi.
Nigdy nie składamy nie przemyślanych obietnic. Są organizacje, które obiecują złote góry i nigdy
nie wracają. Podejmując współpracę z partnerem na Wschodzie zawsze budzimy wiele oczekiwań.
Jesteśmy za nie odpowiedzialni w takim samym stopniu, jak za złożone obietnice.
5. Nie angażujemy się w programy, które nie prowadzą do realizacji ważnych społecznie
celów.
Nie dajemy wciągać się w programy, realizowane dla doraźnych korzyści sponsorów czy jakiś grup
interesów.
6. Przygotowując się do realizacji programu poza granicami kraju poznajemy kulturę,
historię, język, obyczaje, podstawy systemu prawnego i politycznego, realia życia, religię krajów i
narodów, z którymi będziemy pracować. Swoje programy budujemy w poszanowaniu dla miejscowej kultury
i tradycji.
Legendarne są historie o trenerach z Polski, którzy pracując na Ukrainie nie wiedzieli kim jest
Taras Szewczenko. Nie pozwólmy, by gospodarze patrzyli na nas jak na ignorantów z Zachodu. Warto
poznać bliżej historię kraju, realia życia (jak ludzie mieszkają, co jedzą, jaki jest średni dochód
na głowę rodziny, ile zarabia nauczyciel, z jakim opóźnieniem otrzymuje pensję).
Przed pierwszym spotkaniem warto przeczytać dobry przewodnik. Zwłaszcza taki, który napisany jest z
myślą o turystach nie dysponujących wielkimi pieniędzmi. Warto również spotkać się z osobą, która
od dłuższego czasu współpracuje z partnerami z tego regionu. Wszystkie informacje uzyskane z
książek, Internetu, od żywych ludzi, pomagają nam choćby w niewielkim stopniu zrozumieć świat, do
którego jedziemy.
Nie wystarczy poznać historii i kultury naszych partnerów - trzeba odnaleźć u nich zapomniane
często fundamenty społeczeństwa obywatelskiego i budować na tej tradycji. Ochrona mniejszości,
upowszechnienie dostępu do oświaty, wolność słowa, tolerancja, swoboda badań naukowych, budowanie
państwa w oparciu o społeczności lokalne - wszystko to możemy znaleźć w przeszłości narodów, z
którymi pracujemy. Trzeba to tylko odkryć, przypomnieć i nazwać. Nie przychodzimy na puste pole,
ludzie już na nim stawiali domy, tylko im je niszczono. Musimy wspólnie odnaleźć ich dawne
fundamenty i na nich budować nowy dom.
Gościnność ludzi Wschodu, prezenty i wódka.
Zwyczaj obdarowywania gospodarza lub dostojnego gościa jest głęboko zakorzeniony w obyczajach
Wschodu. Jest rzeczą naturalną dla naszych partnerów, że trener kończący zajęcia czy organizator
stażu w Polsce otrzyma na zakończenie jakiś drobiazg upamiętniający wspólną pracę. Jest dobrym
zwyczajem, by przychodząc w gości przynieść ze sobą jakieś drobiazgi dla gospodarzy. Wybierając
prezent musimy bardzo uważać, aby nie dopuścić do eskalacji. Nasi gospodarze obdarowani większym
prezentem mogą zrewanżować się srebrną bransoletą czy drogim zegarkiem. W kulturze Wschodu
publicznie nie przyjąć prezentu to śmiertelnie obrazić gospodarzy, nie zrewanżować się odpowiednim
prezentem - to pokazać brak dobrego wychowania. Dlatego należy zawsze dawane prezenty utrzymywać w
symbolicznych granicach. I zachowywać się kategorycznie w sytuacjach, kiedy mamy poczucie, że ten
prezent to już zwyczajna łapówka.
W krajach b. ZSRR dużym problemem jest rola, jaką w życiu publicznym odgrywa wódka. Jest
wszechobecna. Co więcej, wielokrotnie spotkaliśmy się ze stwierdzeniem, że załatwianie ważnych
spraw, zgodnie z tradycją, jest możliwe tylko przy wódce. Decydując się pracować na Wschodzie,
musimy mieć zdecydowane zdanie w tej sprawie. My przyjęliśmy następujące zasady: 1) naszym
programom nie towarzyszy wódka; 2) z pieniędzy sponsorów nie kupujemy żadnego alkoholu.
7. Dokładamy wszelkich starań, aby nasze programy realizowane były w języku uczestników. Używanie
języków międzynarodowych ograniczamy do minimum.
Język jest ważną częścią kultury każdego narodu. Wielokrotnie w historii ludzie cierpieli
prześladowania, a nawet oddawali życie za prawo do mówienia w ojczystym języku. Pracując poza
granicami kraju zawsze staramy się dobrać język właściwy dla uczestników, z którymi będziemy
pracować - nigdy uczestników do języka.
Pracując poza Polską prowadzimy zajęcia, wydajemy książki, rozdajemy materiały w języku
uczestników. Ukraińskim na Ukrainie, białoruskim na Białorusi itd. (każde odstępstwo od tej zasady
musi być przemyślane i zaakceptowane przez partnerów lokalnych). Jeżeli nie znamy tego języka,
podejmijmy wysiłek nauczenia się kilku podstawowych słów ("dzień dobry",
"dziękuję"). Rozpocznijmy spotkanie w języku uczestników mówiąc "Dzień dobry.
Nazywam się.... Jest mi bardzo przykro, że nie znam języka...". Potem możemy pozwolić pracować
tłumaczom.
8. Dbamy o bezpieczeństwo naszych partnerów. Pracując w krajach autorytarnych zawsze pamiętamy, że
główne ryzyko ponoszą lokalni działacze.
Jeżeli to co robimy jest nielegalne w kraju, w którym pracujemy, bądźmy gotowi ponieść konsekwencje
swoich czynów. Jeśli nas na to nie stać - lepiej zostańmy w domu. W latach stanu wojennego wielu
entuzjastów z Zachodu starało się pomóc opozycji demokratycznej w Polsce. Za ich entuzjazm,
bałaganiarstwo i brak wyobraźni płaciliśmy rewizjami, rekwizycją cennego sprzętu, aresztami. Nie
zapominajmy tej lekcji. Pracując w krajach totalitarnych musimy pamiętać, że główne ryzyko ponoszą
lokalni działacze. W razie "wpadki" nas będzie wyciągała polska ambasada, upomni się o
nas opinia międzynarodowa - oni zostaną. Są kraje, w których mogą stracić życie, w innych pracę.
Nigdy nie bagatelizujmy ryzyka, jakie ponoszą nasi partnerzy. Nie stawiajmy ich w sytuacji
przymusowej. Nie zapominajmy o nich, kiedy w wyniku wspólnego projektu znajdą się w trudnej
sytuacji .
9. Porozumienie budujemy ponad granicami. Obywatele Białorusi, Litwy czy Ukrainy są dla nas
gospodarzami tych ziem. Chcemy ich wspierać w działaniach na rzecz ugruntowania niepodległości,
demokracji oraz silnej gospodarki ich własnej Ojczyzny.
Jeżeli chcemy na Litwie, Białorusi czy w Ukrainie pracować na rzecz budowania społeczeństwa
obywatelskiego, musimy uznać obecne granice RP i traktować mieszkańców tych krajów jak obywateli,
gospodarzy tych ziem. Chcemy ich wspierać w działaniach na rzecz wolnej, niepodległej i silnej
gospodarczo Białorusi, Ukrainy czy Litwy.
10. Pracując za granicą tworzymy dobry wizerunek Rzeczypospolitej. W miarę możliwości
utrzymujemy kontakty z polskimi placówkami dyplomatycznymi.
Pracując w programach międzynarodowych, reprezentujemy Polskę i jesteśmy postrzegani jako jej
reprezentanci. Nasze opinie na dowolny temat będą traktowane jako opinie Polaków, a nie tylko osób
prywatnych. Dlatego zastanawiajmy się nad tym, co mówimy. Patrzmy na to z perspektywy kraju, w
którym jesteśmy, a nie wyłącznie z osobistego punktu widzenia (ostatnia reforma edukacji wielu w
Polsce wydaje się nieudana - z perspektywy Uzbekistanu, gdzie ciągle nie ma żadnej alternatywy
wobec jedynego zatwierdzonego przez MEN programu, podręcznika, gdzie studia dostępne są dla kilku
procentów młodzieży nasze dokonania są ogromne).
Polskę reprezentujemy nie tylko poprzez program który realizujemy, ale także naszą symboliczną
obecność w ważnych miejscach: na żałobnej uroczystości ku czci ofiar represji, w obozie uchodźców,
na otwarciu nowej szkoły krymskotatarskiej, na weselu. Ludzie powiedzą: byli tam Polacy. Poczują,
że jesteśmy po ich stronie.
Pracując na Wschodzie starajmy się być w kontakcie z polskimi placówkami dyplomatycznymi. Nie
trzeba wiele. Zwykle wystarczy telefon czy półgodzinna rozmowa z konsulem. Opowiedzmy o tym co
robimy, o naszych partnerach, co nam się udało wspólnie osiągnąć. Pokażmy, że powodem do wizyty w
konsulacie może być nie tylko utrata paszportu czy oskarżenie o przemyt narkotyków. Możemy pomóc w
pracy polskiej placówki dostarczając ciekawych kontaktów czy zapraszając do wspólnych działań.
Czasem udział przedstawiciela konsulatu na otwarciu naszej imprezy może wzmocnić oddziaływanie
jakiegoś naszego projektu. Pamiętajmy też, że może się zdarzyć, ze to my będziemy potrzebowali
pomocy konsulatu.
|